Zostało otwarte dokładnie w 350. rocznicę męczeńskiej śmierci i 50. rocznicę opublikowania (16 maja 1957 r. ) poświeconej Andrzejowi Boboli Encykliki Papieża Piusa XII „Invicti athletae Christi” oraz pobłogosławione przez metropolitę warszawskiego ks. Arcybiskupa Nycza na zakończenie głównych uroczystości w sanktuarium.
„Jest to wyjątkowy przypadek, że Papież poświęca encyklikę jednemu tylko świętemu. W związku z tym chcieliśmy, żeby te rocznicowe uroczystości męczeńskiej śmierci i opublikowania encykliki Jemu poświeconej nie przeminęły bez echa. Myśleliśmy na temat tego, jakie inicjatywy moglibyśmy zaproponować.” - mówi ks. Aleksander Jacyniak - pomysłodawca i twórca muzeum. „Podałem m. in. propozycję, żeby stworzyć muzeum św. Andrzeja Boboli. Na początku był zachwyt połączony z niedowierzaniem, czy uda nam się zgromadzić cokolwiek, co byłoby związane ze Świętym. Szukałem w archiwum Sanktuarium i w różnych „zakamarkach” wyszukując to, co z Andrzejem Bobolą jest związane i tak powstało muzeum, które stara się gromadzić i eksponować wszystko, co dotyczy życia i działalności duszpasterskiej, męczeństwa i kultu św. Andrzeja Boboli oraz miejsc, w których On żył, a także gromadzić i eksponować wszystko, co związane jest z historią tutejszego Sanktuarium i kolegium Jezuitów.”
Znajdujące się w muzeum zbiory, które możemy dziś oglądać, to w znacznej części przedmioty, które znajdowały się na terenie Sanktuarium. Jednakże w ramach przygotowań do otwarcia muzeum, rozesłane zostały różnymi kanałami medialnymi i nie tylko informacje o planach powstania tego muzeum połączone z prośbą o przekazanie eksponatów w jakikolwiek sposób związanych z kultem św. Andrzeja. Dzięki temu dotarło wiele przedmiotów, których muzeum nie posiadało. W ten sposób natrafiono na ślad jednego z najcenniejszych w tej chwili eksponatów, najstarszego obrazu olejnego św. Andrzeja, powstałego prawdopodobnie bezpośrednio po beatyfikacji Świętego w 1853 roku. „Udało nam się nawiązać kontakt z rodziną, która ten obraz posiadała i wynegocjować w miarę rozsądną cenę zakupu tego obrazu.”- mówi ks. Jacyniak. W momencie spisywania umowy kupna - sprzedaży wpłacono 50% wynegocjowanej ceny. Pozostałe 50% w ratach kwartalnych ma zostać spłacone do kwietnia 2008 roku. „Gdybyśmy tego obrazu nie nabyli od rodziny mieszkającej na Śląsku, wystawiłaby go na aukcji w Europie Zachodniej i nie mielibyśmy w granicach Rzeczypospolitej tego obrazu, który jest prawdopodobnie jednym z zaledwie kilku XIX – wiecznych obrazów olejnych, które kiedykolwiek zaistniały, dlatego na otrzymaniu jego tak bardzo nam zależało.”- podkreśla ks. Aleksander. Na jesień tego roku zaplanowana została renowacja konserwatorska tego zabytku. „Mamy w tym względzie złożone już pierwsze oferty konserwatorów dzieł sztuki. Po konserwacji okaże się, że podpis, który znajduje się pod tym obrazem zawiera przynajmniej cztery błędy merytoryczne, które zostaną wyeksponowane. Gdy to wszystko zostanie odtworzone, pod spodem ukaże się odpowiednia adnotacja dotycząca korekty podpisu”- opowiada ks. Jacyniak. Dotychczas nie udało się pozyskać środków na współfinansowanie tego przedsięwzięcia. Ojcowie Jezuici są na etapie zbierania ofert. Istnieją plany, że gdy będą wybierali konkretnego wykonawcę, uda im się zwrócić do jakiejś instytucji z prośbą o wsparcie tego typu dzieła.
Na ścianach muzeum porozwieszane zostały tablice tematyczne informujące o życiu i męczeństwie Świętego Andrzeja Boboli, zapoznające nas z ważniejszymi datami życia i historią rozwoju Jego kultu. W gablotach wystawione zostały liczne eksponaty związane z parafią i Sanktuarium m.in. dekret ks. Prymasa St. Wyszyńskiego erygujący Parafię Św. Andrzeja, portytale zawierające relikwie niegdyś umieszczone w mensach ołtarzowych kaplicy Św. Andrzeja przy ul. Rakowieckiej oraz relikwiarze z relikwiami świętych i błogosławionych m.in. świętych apostołów Piotra i Pawła, świętego Jana Apostoła i Ewangelisty, świętych Jana Chryzostoma, Bazylego, Grzegorza I, Mikołaja, Celestyna, Klemensa, Leona, Damazego, Kazimierza, Karola Boromeusza, Stanisława Kostki, św. Teresy i bł. Ruperta Mayera oraz wota ofiarowane Świętemu i pamiątki związane z Jego kanonizacją.
Na szczególną uwagę zasługują eksponaty bezpośrednio związane z Andrzejem Bobolą i rozwojem Jego kultu. W muzeum poświęconym Jego osobie możemy zobaczyć but, który nałożony był na stopę relikwii Świętego, szaty, w które ubrane były Jego relikwie podczas ich pobytu w Rzymie w latach 1923 - 1938, pieczęcie z trumny – relikwiarza św. Andrzeja Boboli zdjęte przed jej renowacją i przebraniem relikwii 5 maja 1988 roku, a także przedmioty z lat 1950-1988 - szaty, w które ubrane było ciało św. Andrzeja Boboli, zagłówek, który umieszczony był w relikwiarzu z ciałem Świętego oraz koszula, która nałożona była bezpośrednio na relikwie Świętego i tkanina, na której ułożone było Jego ciało.
Podziwiać możemy również liczne porozwieszane na ścianach muzeum dzieła sztuki przedstawiające męczeństwo św. Andrzeja, obrazy olejne, grafiki, a także kompozycje wykonane z brązu. Warta zobaczenia jest również watykańska i polska prasa o kanonizacji św. Andrzeja Boboli i sprowadzeniu Jego integralnych relikwii do Polski, liczne publikacje o św. Andrzeju oraz pierwsza księga wot ofiarowanych Świętemu w okresie 19. 06.1938-5.03.1989.
Poprzez informację o tworzącym się muzeum ogłoszoną przez media zaczęło z różnych stron docierać wiele innych eksponatów, takich jak karta uczestnictwa w Mszy kanonizacyjnej św. Andrzeja Boboli z 17 kwietnia 1938 roku, egzemplarze publikacji rożnego typu związane ze św. Andrzejem z okresu przedwojennego, czy też drewniana płaskorzeźba z fragmentem sukni zakonnej, w którą ubrane było ciało Świętego podczas Jego beatyfikacji.
W muzeum znajduje się prawdopodobnie tylko jeden eksponat, który mógł mieć w swoich rękach Patron Polski – skromny tomik poezji współnowicjusza Św. Andrzeja – cenionego w Europie, lecz niestety mało znanego w Polsce poety Macieja Sarbiewskiego. „Ten tomik ukazał się na 23 lata przed męczeńską śmiercią Andrzeja Boboli i na 98% możemy być pewni, że jeżeli Andrzej Bobola nie miał w swoim ręku tego egzemplarza, to mógł mieć jakiś inny egzemplarz tego wydania poezji Macieja Sarbiewskiego. Akurat ten tomik poezji przypadkowo trafił w moje ręce, gdy byłem w Londynie ładnych kilka lat temu. Przywiozłem go do Polski myśląc, że może kiedyś do czegoś się przyda. Kiedy pracowałem nad otwieraniem muzeum uświadomiłem sobie, że przecież autor tomiku był współnowicjuszem Andrzeja Boboli i że ten tomik można wreszcie wyeksponować.”- mówi ks. Aleksander.
Jeżeli chodzi o kult Św. Andrzeja, szczególnie warte obejrzenia jest wieko trumny, w której w latach 1895-1917 w Połocku spoczywało ciało Świętego. „Oprócz napisu polskiego zachowaliśmy napis na wieku w języku niemieckim. – opowiada ks. Jacyniak - Nie wiemy dokładnie jak to się stało, ale po rewolucji październikowej to wieko trumny z Połocka zostało przewiezione do Niemiec i przez kilkadziesiąt lat było w jednym z domów Jezuitów niemieckich na pograniczu Niemiec i Holandii. Na początku stanu wojennego, prawdopodobnie z darami humanitarnymi wieko trumny przekazano do naszego Sanktuarium”.
Muzeum św. Andrzeja Boboli wciąż się rozwija. „Wiele eksponatów, które do nas dotarły, nie jest jeszcze eksponowanych ze względu na to, że przedmiotów wciąż nam przybywa, a mamy do dyspozycji tylko jedno pomieszczenie. Nie zmieniamy ekspozycji teraz, bo mniej więcej raz na dwa tygodnie pojawia się jakiś nowy eksponat” - podkreśla twórca muzeum. Najpóźniej wczesną wiosną 2008 r. nastąpią w nim małe zmiany: pięć plansz ukazujących życie św. Andrzeja zostanie przeniesionych go górnej świątyni, gdzie będą eksponowane na lewej ścianie w sposób ciągły z innymi planszami, doprowadzającymi dzieje kultu Świętego oraz historii Jego Sanktuarium do dnia dzisiejszego. Powstanie również gablota na kolejne eksponaty, a na ścianach zostaną zawieszone zdjęcia kilku projektów tutejszej świątyni. Jak mówi ks. Jacyniak „W tym roku 16 czerwca Konferencja Episkopatu Polski zadecydowała, żeby to Sanktuarium miało rangę Sanktuarium Narodowego, a jest to z tego co wiem w chwili obecnej jedyne takie sanktuarium w Stolicy. Sądzę, że to będzie przyczyniało się do wzrostu zainteresowania także i tym muzeum, w którym przybywa eksponatów.”
tekst: Emilia Porębska / ACI